Kwestia tego co rozumiemy przez "samotne życie"? Bycie singlem czy pustelnikiem?
Bycie singlem w dzisiejszych czasach nie jest rzadkością ani jakąś tragedią w sumie, a pustelników w pełnym tego słowa znaczeniu, w dobie internetu to wielu nie znajdziesz.
napisał:
A może chce być sam, żeby już więcej nikogo nie zawieść?
Niekoniecznie, ludzie mają różne zapotrzebowanie na życie społeczne, jedni muszą być z kimś niemal non stop a innym wystarczy że raz na tydzień powiedzą "dzień dobry" sąsiadowi.
napisał:
Czasami jest tak że jedni lubili być z kimś non stop ale już tyle razy się zawiedli, zostali zranieni, że mają dość innych. Strach przed kolejnym zranieniem czy zawiedzeniem się na kimś jest większy niż ochota poznania kogoś nowego czy nawet wyjścia z domu i spotkania się z tak zwanymi "przyjaciółmi". Wtedy jeśli np. człowiek zostanie sam czuje w jakimś stopniu bezpieczeństwo bo nigdy nie zrani siebie tak mocno jak inni to robią.
Kwestia tego co rozumiemy przez "samotne życie"? Bycie singlem czy pustelnikiem? Bycie singlem w dzisiejszych czasach nie jest rzadkością ani jakąś tragedią w sumie, a pustelników w pełnym tego słowa znaczeniu, w dobie internetu to wielu nie znajdziesz.
A może chce być sam, żeby już więcej nikogo nie zawieść?
Niekoniecznie, ludzie mają różne zapotrzebowanie na życie społeczne, jedni muszą być z kimś niemal non stop a innym wystarczy że raz na tydzień powiedzą "dzień dobry" sąsiadowi.
Czasami jest tak że jedni lubili być z kimś non stop ale już tyle razy się zawiedli, zostali zranieni, że mają dość innych. Strach przed kolejnym zranieniem czy zawiedzeniem się na kimś jest większy niż ochota poznania kogoś nowego czy nawet wyjścia z domu i spotkania się z tak zwanymi "przyjaciółmi". Wtedy jeśli np. człowiek zostanie sam czuje w jakimś stopniu bezpieczeństwo bo nigdy nie zrani siebie tak mocno jak inni to robią.
To wcale nie musi być konsekwencją zawodu na ludziach. Życie pustelnika samo w sobie niesamowicie kusi.
Czasami lepiej jest usunąć się od otoczenia niż ciągle oglądać zawiść czy pogardę ...
Przykrzejsze chyba jednak jest bycie samotnym nie z wyboru, lecz z powodu odrzucenia przez otoczenie...
A żebyś, cholera, wiedziała.
Polecam poczytać Nietzschego.